19:05

W czerwonej oprawie

W czerwonej oprawie


Cztery świece spokojnie płonęły. Było tak cicho, 
że słychać było jak ze sobą rozmawiały.



 Pierwsza mówiła: "Ja symbolizuję Pokój, ale ludzie nie potrafią 
sprawić by zapanował pokój: właściwie myślę, że nie pozostaje 
mi nic innego do zrobienia jak zgasnąć!" Tak też uczyniła. 
Powolutku, spokojnie świeca zgasła zupełnie.


 Druga powiedziała: "Ja jestem Wiarą niestety jestem 
całkowicie bezużyteczna. Ludzie nie chcą wiedzieć o mnie 
i dlatego nie ma sensu bym pozostawała zapalona." Ledwie 
skończyła mówić, delikatny wietrzyk powiał i zgasił świecę.


 Bardzo smutno, trzecia świeca dodała: "Ja jestem Miłość. 
Nie mam już dłużej siły, by płonąć. Ludzie nie doceniają mnie 
i nie rozumieją jak jestem ważna. Oni nienawidzą, co gorsza tych, 
którzy ich najbardziej kochają." I bez czekania na inne, świeca zgasła.


Nagle do pokoju weszło dziecko i zobaczyło trzy zgasłe świece.
 Przestraszone zawołało: Co robicie? Musicie płonąć! 
Boję się ciemności! I zapłakało...


Na to czwarta świeca z zatroskaniem odezwała się: "Nie bój się, nie płacz. 
Dopóki ja jestem zapalona, możemy zawsze na nowo rozpalić trzy
 pozostałe świece: Ja jestem Nadzieja" Z oczami błyszczącymi 
i spuchniętymi od łez, dziecko wzięło świecę symbolizującą
 nadzieję i zapaliło trzy zgaszone świece...

                                                                                                              Opowiadanie zaczerpnięte stąd


A na zdjęciach poniżej jak w opowiadaniu - cztery świece :)
Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to nieładnie tak zachwycać
 się nad sobą, ale naprawdę jestem bardzo dumna z tego lampionu.


Po pierwsze, bo jest duży i ciężki (24 cm wysokości, a waży prawie 2 kg!)
Po drugie, bo ma piękny czerwony kolor i szkliwiłam go tylko raz, co jest
wyczynem, bo zwykle przy takich gabarytach poprawki są konieczne
(tzn. mówię o przypadku mojej osoby :) )


Po trzecie przez te wszystkie otworki pięknie rozchodzi się
blask zapalonych świec (np. na zdjęciu powyżej rzut z góry)


Generalnie to samolubna nie jestem i chętnie dzielę się z innymi. 
Jednak w tym przypadku - MÓJ CI ON! I nie oddam nikomu!


Oczywiście mogę zrobić podobny :)
Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tym wyjątkowo
długim postem, ale ten świecznik tak fajnie wygląda wieczorową 
porą, że nie mogłam się oprzeć pokusie i musiałam Wam pokazać :)

23 komentarze:

  1. Piękne! Mam słabość do takich świeczników!
    Pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. jeszcze raz ja ;-) Piękne opowiadanie! I nie dziwię się, że nie chcesz się z nim rozstać, ja też nie lubię oddawać swoich prac - jakoś tak mi zawsze wtedy ciężko na sercu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wizytę! Ja na szczęście tak mam, ale tylko z niektórymi pracami, że żal mi się z nimi rozstać :)

      Usuń
  3. Piękna opowieść, wzruszyłam się do łez, chyba też potrzebuje takiego lampionu na cztery świece najlepiej w błękitach, wtedy świece skryją się pod kopułą nieba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu już są zamówienia na kolejne, więc niewykluczone, że w błękitach również coś powstanie ;)

      Usuń
  4. Lampion cudny, a opowieść piękna, wzruszająca i pouczająca. Dzięki za wszystko. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny... a i czasami nutka (jak to nazwałaś) samolubności i nieskromności jest potrzebna. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff to dobrze :) Czuję się usprawiedliwiona :)

      Usuń
  6. :) śliczny..i zawsze tak pięknie opiszesz. Muszę i ja pomyśleć..na balkon- zielony lub brąz ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na balkonie może stać jak najbardziej; upały i deszcze mu niestraszne :)

      Usuń
  7. lampion piękny. Zresztą inne prace również. Musiałam nadrobić zaległosci i pobuszowac po twoim blogu. Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Zapraszam do częstszego buszowania :) Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Piękny:) Romantyczny i taki ciepły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luty miesiąc zakochanych, więc romantyczne prace wskazane :)

      Usuń
  9. Masz absolutnie prawo byc dumna , bo pieknie zrobilas ten lampion !
    Opowiastka tez sliczna !
    Moc usciskow !

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajowy lampion, wygląda super i z jedna i z czterema świecami, bardzo klimatyczny, ściskam, Żania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarówno te cztery świeczki jak i ta jedna już niestety się wypaliły... Na szczęście mam cały zapas tealight-ów :)

      Usuń
  11. Dobra rzecz na długie zimowe wieczory. Dobra i piękna, nic dziwnego, że nie chcesz się rozstać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Małgosiu to jest to czego potrzeba czasami, czyli herbatka, dobra książka i coś ze świecami :)

      Usuń
  12. Również byłabym dumna po stworzeniu Takiego piękna.I również nie chciałabym się rozstawać.Jest piękny jak i ta przypowieść nieznanego autora.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Niestety autora tej powieści nie udało mi się znaleźć... Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony dla mnie czas i pozostawione słowa!

Copyright © 2016 Ceramiczny Kamień , Blogger